6 lipca, 2020

Wystawa „Portret niejedno ma imię”.

Wizerunek głowy, studium, en face, profil, popiersie,  reprezentacyjny, prywatny, historyzowany, idealistyczny, karykatura, psychologiczny czy autoportret..….Portret niejedno ma imię. Na przestrzeni wieków bardzo ewoluował. Posiadanie własnego portretu było wskaźnikiem wysokiej pozycji społecznej. Pokazywał często związek między portretowaną postacią a czasami, w których przyszło jej żyć. Zatem był nośnikiem wiedzy o naszej historii, historii zwyczajów, strojów i wnętrz mieszkalnych.

Jak dziś wygląda współczesny portret?  Czy nadal ma takie znaczenie? Czy to wciąż nobilitacja czy może już obciach? Czy kupilibyśmy portret zupełnie obcej nam osoby i powiesili w swoim domu? Jak dziś artyści radzą sobie w tym temacie?

13 czerwca 2020 otworzyliśmy wystawę, która składa się z prac siedmiu artystów – różnorodne podejście do tematu i zróżnicowane techniki malarskie i indywidualne środki wyrazu pozwalają zobaczyć ten temat wielowymiarowo. Od portretu realistycznego do dekonstrukcji.  

Przez ostatnie dziesięć lat najbardziej wyraźnym trendem w sztuce była abstrakcja. W obecnej chwili obserwujemy powrót do przedstawień figuratywnych. Zatem czy portret wraca do łask? Na wystawie możemy przekonać się, że wizerunek przedstawianej osoby generuje stawianie pytań. Zaczynamy podróżować w obrazie. Kim jest ta osoba? Czym się zajmuje? Co mówi o niej otoczenie w którym się znajduje? A może to co jest dookoła jest bohaterem a nie postać?

Z przepięknie namalowanych przez Sylwię Rams – Pikułę portretów emanuje spokój, zamyślenie, medytacja, a także elegancja i dostojność. Niemal możemy odgadnąć myśli tych kobiet. Artystkę bardzo inspiruje wewnętrzny świat człowieka. Malując, stapia swój nastrój i stan ducha z modelką. Odpoczywamy i osiągamy stan harmonii. „Przeglądamy się” w osobie na portrecie.

Damian Bąk, wprowadza widza w świat całkiem inny. Artysta lubi czerpać wątki z historii literatury. Inspirują go artyści baroku, którzy szczególnie kochali technikę chiaroscuro-czyli zderzenie oślepiającego światła z głębokim cieniem. Jego twórczość to połączenie dopracowanej fizycznej formy i psychologicznej treści osadzonej w literackich kontekstach. Do tego szeroka paleta kolorystyczna dopełnia ich bogactwa. To malarstwo stale inspirujące do odnajdywania nowych znaczeń.

Oryginalnym podejściem do portretu jest twórczość Sylwii Brzyszczyk. Najczęściej portretuje własną córkę, przyglądając się przeobrażeniom fizycznym, mentalnym i psychologicznym. Artystka swym malarstwem towarzyszy dziewczynce i uwiecznia te procesy na płótnie. Dookreśla te zmienne stany kolorem lub linią, stara się zrozumieć i przefiltrować przez własną kobiecą naturę i doświadczenie, widząc to zarazem jako córka i matka.

Agata Żychlińska w żywiołowy i wielobarwny sposób przedstawia portretowane osoby. Są często zdekonstruowane w formie, bardzo ekspresyjne, przedstawione za pomącą zgeometryzowanych plam koloru. Ostrą obwiednią dodaje sylwetkom wyrazistości. Osoby zazwyczaj są nacechowane wzajemną relacją, którą odgadujemy. Pod tym efektownym płaszczykiem pozytywnych barw mieści się cała gama emocji, które są naszym udziałem żyjąc obok siebie lub ze sobą. Często tym tematem są relacje ze zwierzętami i naturą. A zatem ważne kwestie.

Kolejna kobieta, Magda Kwapisz- Grabowska, swoje zainteresowanie skierowała ku portretowaniu ważnych lub znanych osób. Często powstaje kilka portretów tej samej postaci. Wynika to z procesów poznawczych w trakcie malowania. Najpierw portret jest dość realistyczny by w kolejnych przedstawieniach stać się niemal abstrakcyjny. Pewne cechy charakterystyczne ulegają umniejszeniu, uproszczeniu by portret stał się bardziej intrygujący. Piękna gama kolorów, nierzadko monochromatyczna paleta sprawia, że obrazy są niezwykle eleganckie.

Dariusz Milczarek to artysta skupiony na relacjach między ludźmi,  którzy spotykają się na swej życiowej ścieżce. Najczęściej są sobie obcy i tak już zostaje, bo tylko mijają się na dworcach czy ulicach. Ludzie są przedstawieni jako cienie własnej osoby lub płaska plama. A zatem niewiele o nich da się powiedzieć. W niektórych sytuacjach postaci dostają od artysty trochę więcej cech: czasem światła, czasem trójwymiarowości, czasem . Lecz wciąż cień jednak ma tu swoje znaczenie. Bardzo różne znaczenie. Zatem to sposób na pokazanie psyche człowieka w nowoczesnej formie. Intrygujące.

Malarstwo Roberta Bubla to malarstwo energii, szybkiego pędzla i pewności uderzenia. Za pomocą tych środków artysta tworzy portrety, które bardzo mocno oddają charakter modela. Stara się uchwycić ten ulotny moment, który skłonił go do tworzenia, z całym jego pięknem lub brzydotą. Sugestywnie oddaje nastroje, zapachy i klimat miejsc. Emocje i stan przeżyć bohaterów stają się naszymi. Autor nie zwraca uwagi na zachlapania czy przypadkowe strużki farby płynącej po płótnie. One zdradzają dynamikę i temperament artysty, podczas skupienia na prawdziwym przekazie raczej, niż nad estetyką obrazu. Bo tym co najbardziej atrakcyjne w obrazie to ekspresja, którą on niesie.

Oglądając wystawę można odbyć ciekawą wędrówkę w głąb człowieka. W głąb siebie.

Czym jest dobrze skonstruowany portret psychologiczny? Bo właśnie najczęściej z takim mamy do czynienia. Aby zrobić to dobrze artysta musi trochę poznać modela. Wspólne spotkanie przy kawie, rozmowa, spędzenie ze sobą czasu ułatwi artyście pracę. Każdy z nas nosi na sobie wiele masek. Niektóre z nich są bardziej wyraźne inne mniej. Na jednym płótnie nie da się pokazać ich wszystkich. Wyselekcjonowanie tej najbardziej charakterystycznej pozwoli oddać to, co najmocniej odbija nasza osobowość. Fizyczność też jest ważna, gdyż ujawnia nasz temperament i ruch. Mimika twarzy, wygląd oczu, spojrzenie, grymasy są wyjątkowe u każdego. Ale portret to nie tylko cechy modela ale także osobowość i wrażliwość artysty. To on jest soczewką w której ten cały proces się skupia, wydając na świat gotowe dzieło.

We wcześniejszych epokach obecność portretu w domach była mocno zakorzeniona. Obecnie przy dużej dostępności fotografii częściej myślimy o portrecie przez obiektyw aparatu. Jak widać na wystawie portret może być wspaniałym elementem uzupełniającym wnętrze o nowe treści, które ze sobą niesie. To coś indywidualnego. To coś jeszcze wciąż niepopularnego, ale to temat, który na nowo zaczyna być silnym trendem. Wskazuje na to także ostatni rekord aukcyjny, gdzie sprzedano portret profesora doktora Karola Gilewskiego, pędzla Jana Matejki, który osiągnął cenę 5900 tysięcy złotych.

Zapraszamy na wystawę aby osobiście poczuć to zagadnienie. A może nawet pomyśleć o zamówieniu portretu u jednego z artystów?

Relacja z otwarcia dostępna pod adresem: https://www.facebook.com/galeriakolekcjoner/videos/562303577818481/?modal=admin_todo_tour

Kurator: Ewa Kawałko