Andrzej Haraburda

Jest absolwentem Akademii Górniczo- Hutniczej w Krakowie (Geodezja), Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (Ekonomia) oraz Akademii Krakowskiej (Rynek Sztuki i Antyków). Od prawie 30 lat zawodowo zajmuje się inwestycjami na rynkach kapitałowych. Zaczynając od tradycyjnych form inwestowania czyli w akcje i obligacje, jego zainteresowanie skierowało się na rynek inwestycji alternatywnych: surowce, nieruchomości i rynek sztuki.  Pracował jako kierownik domów maklerskich w Polsce oraz Stanach Zjednoczonych oraz analityk i wykładowca w Wielkiej Brytanii.  Od lat współpracuje z portalami inwestycyjnymi, gdzie pisze artykuły i prowadzi wykłady z budowy systemów inwestycyjnych, psychologii inwestowania  i zarządzania kapitałem. Od końca lat 90-tych XX wieku jest także aktywnym uczestnikiem polskiego rynku sztuki.  Organizował wystawy  młodych polskich artystów w Berlinie, Luksemburgu, Paryżu i Londynie.
Pracuje także jako Art Advisor pomagając budować kolekcje głównie młodej sztuki, ze szczególnym uwzględnieniem ich aspektu inwestycyjnego.

Ewa Kawałko

Wychowywałam się w sercu Krakowa, przy ul. Floriańskiej, w domu gdzie piękno i sztuka były chlebem powszednim. Mama, Maria - nauczycielka języka polskiego, miłośniczka literatury, dbała o właściwe wykształcenie swoich dzieci, czyli moje i mojego rodzeństwa. Przykładała wagę do tego co się mówi i w jaki sposób. Mój Ojciec - Antoni Kawałko- był artystą malarzem, pejzażystą, duszą towarzystwa i erudytą oraz człowiekiem o szerokich horyzontach. Razem stworzyli dom, w którym zawsze bywali ciekawi ludzie, artyści i znane postaci naszego miasta. Dom, w którym rozmawiało się o sztuce i sprawach wyższych. Zapach farb i terpentyny unosił się w eterze odkąd pamiętam. To tu kształtowała się moja wrażliwość. Często tata sadzał mnie przy sztaludze, dawał pędzel i mówił: maluj córeczko. Z tych chwil zrodziła się we mnie chęć kształcenia się w tym kierunku. Z czasem, kiedy także rozkochałam się w dizajnie, przekierowałam tę miłość na projektowanie wnętrz czym także zajmuję się obecnie. I naturalną konsekwencją realizacją moich projektów jest dopełnienie ich sztuką.

W moim domu obrazy, rzeźby i bibeloty były na każdym metrze...Tata wyszukiwał piękne przedmioty np na targach staroci i wypełniał nimi wolne miejsca. Kolekcje różnych przedmiotów stanowiły ważny element zaszczepiania w domownikach wrażliwości na piękno i doceniania pracy ludzkich rąk, rzemiosła i twórczości. Dlatego teraz, kiedy bywam w domach różnych ludzi, w których ściany są nagie, jest mi po prostu przykro i jakoś tak obco. Mam świadomość ile tracą. Ale rozumiem, że nie każdy miał ten przywilej, aby ktoś rozbudził w nim tę potrzebę otaczania się rzeczami, które niosą ze sobą nie tylko funkcję, ale bardziej wzniosłe doznania. Staram się zatem wnieść w życie moich znajomych i klientów dużą dozę szczęścia, którą daje właśnie obcowanie ze sztuką i urodą rzeczy we własnej przestrzeni. I kiedy już wybiorą dzieło, które trafia do ich serc, są po prostu zachwyceni. A kiedy tylko się zacznie tę przygodę, chce się więcej.